Spodnie chino podstawą dobrze zorganizowanej szafy

Podobno w szafie wystarczy mieć białą bluzkę, czarną ołówkową spódnicę, dżinsy, małą czarną, kilka T-shirtów w naturalnych kolorach, żakiet, sweter  i trencz (czyli tzw. bazę), by być zawsze dobrze ubranym. Od jakiegoś czasu, coraz częściej dodaje się do niej spodnie typu chino. Na czym polega ich fenomen?

Pasują do wszystkiego

Spodnie chino (zwane często potocznie „chinosami”) pasują w zasadzie do wszystkiego. Będą więc świetnie wyglądać z górą utrzymaną w stylu sportowym jak i tą, w wersji bardziej eleganckiej. Bez obaw można je także nosić w towarzystwie sportowych bluz, flanelowych koszul ale też i np. jedwabnych bluzek czy np. tych typowo wieczorowych, falbaniastych, cekinowych. Sprawdzą się zarówno z ciepłym, grubym swetrem jak i cieniutkim kardiganem. Podobnie będą do nich pasować również wszystkie typu obuwia – począwszy od lekkich espadryli poprzez trampki, tenisówki a na ciężkich „sznurowańcach” skończywszy.

Są jak kameleon

Nie dość, że są bardzo wygodne, to jeszcze umożliwiają szybką i bezproblemową zmianę stylu z bardziej formalnego na casualowy i na odwrót. Sprawdzają się więc w czasie wszelkich wyjazdów, gdy liczy się każdy gram bagażu (szczególnie w czasie podróży samolotem, gdy w grę wchodzi tylko ten podręczny). Za ich pomocą (i oczywiście przy użyciu odpowiednich dodatków) z niezwykłą łatwością można przygotować strój codzienny i bardziej biznesowy lub wręcz wieczorowy. Wystarczy więc zabrać do torby kilka „robiących stylizację” dodatków, by bez problemu przygotować się w zasadzie na każdą okazję.